Kim jest przyjaciel? To drugie ja.



" Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać." 
Macie takich ? Tak? Jesteście szczęściarzami! 
Ja przyjaciół nie mam... tzn tak myślałam, bo za przyjaciół brałam tych których znam od lat...
ale oni jakoś dziwnie znikali jeden po drugim, zapominali, pomimo, że kiedyś sobie coś obiecywaliśmy... 
Puste obietnice, dzisiaj to wiem.
Dzisiaj też wiem, że wielu z nich mnie wykorzystało, bo jak byłam potrzebna to byłam dla nich o każdej porze dnia i nocy... gdy w potrzebie byłam ja - nie było nikogo. 
Przywykłam do tego, dlatego jak mi ciężko, jak mi źle - wiem, że muszę sama, a raczej musimy sami, bo ja i Jarek to jedno. 
Wpieramy się, on mnie przytula gdy płaczę, ja przytulam jego.
Kilka dni temu coś się zmieniło, coś mnie zaskoczyło...
Pamiętacie o tym jak marzyłam o biletach dla Tomka na koncert MUSE?
Kupić nie mogłam, bo po prostu nie mam. 
Konkurs, szansa na bilety!
Nie udało się :(
ale, pojawiła się ONA 
Nala wzięła udział w konkursie i wygrała bilety.
Napisała do mnie, że bilety są nasze, są dla Tomka.
Zupełnie bezinteresownie, od serca... wiecie co czułam?
Byłam w szoku! Emocji nie opiszę, bo wiadomo to był szok.
Szczęście Tomka jest nie do opisania, odlicza dni...
Moje dziecko spełni marzenie, spełni marzenie dzięki wspaniałej osobie!
Nala dziękuję - sprawiłaś, że moja wiara w ludzi wraca... powoli, ale wraca
Pisałam kilka dni temu o Jarka pracy, jak go wykorzystano, nie zapłacono.
Ciężko, bardzo ciężko...
znowu ja pocieszałam jego, on pocieszał mnie.
iii dostałam wiadomość. 
Ulka dziękuję Ci za wszystko, za to, że wysłuchałaś i wsparłaś. 
Za to, że jesteś. Za to, że zapytałaś, za to, że udało Ci się do mnie dotrzeć, sprawiłaś, że otworzyłam się 
Dałaś mi kopa! 
I pomimo, że nadal gdzieś tam się chowam, unikam chcę byś wiedziała, że jesteś takim moim cichym aniołem. ( No dobra Ty raczej głośnym ;) )

Dziękuję Wam dziewczyny, a raczej dziękujemy WAM! 





Share this:

CONVERSATION

11 comments:

  1. Wzruszajacy wpis to byl dla mnie ;)

    ReplyDelete
  2. Moja Babunia zawsze mówiła, że dobro wraca :) Matko Aparatko, dajesz tyle z siebie przy konkursach, chcesz, żeby jak najwięcej osób spotkało szczęście, więc mnie nie dziwi, że ludzie chcą Tobie dopomóc w szczęściu :)
    Wpis wzruszający, od siebie mogę napisać, że na szczęście mam kochanych przyjaciół, ale to życie zweryfikowało ich liczbę i obecność w moim życiu. Nadużyłam w komentarzu słowa "szczęście", ale tak jakoś tu mi pasowało :)

    ReplyDelete
  3. Viola. Głowa do góry. Są gdzies jeszcze prawdziwi LUDZIE. Miałaś okazje sie przekonać wlasnie.Ale to prawda.Przyjaciele pomału znikają. Chyba kazdy w życiu tak ma.

    ReplyDelete
  4. Mam tak samo jak Ty, większość niby przyjaciół wyruszyła się jak przestali czegoś potrzebować...ale nie żałuję ;) Są jeszcze na świecie osoby które są bezinteresownie i takich najbardziej cenię 💗

    ReplyDelete
  5. Piękny tekst :-) zaczynam wierzyć, że i ja znajdę wreszcie kogoś kto będzie chciał się zaprzyjaźnić bezinteresownie, i okaże się takim przyjacielem na dobre i złe, który wysłucha, otrze łzy, a także czasami doprowadzi do pionu. Życzę Tobie by otaczały Ciebie tylko najlepsi ludzie.

    ReplyDelete
  6. Przyjaciele, no cóż trudna sprawa... Niby są a tak właściwie ich nie ma... Ja już nie pamiętam kiedy kogoś nazwałam przyjacielem. Ciężko mi przechodzi ten wyraz przez usta. Chyba dlatego, że na wielu "przyjacielach" się zawiodłam. Jest takie powiedzonko: Boże uchroń mnie od fałszywych przyjaciół, bo z wrogami sam sobie poradzę", niestety to prawda i przyłączam się do tej prośby... Ciężko komuś zaufać gdy Ci najprawdziwsi okazywali się tylko znajomymi twarzami. Szok, rozpacz i złamane serce. Rozumiem wszystkich co przeszli przez to. Zawsze zazdrościłam dziewczyną z serialu "Sex w wielkim mieście", cztery różne kobiety, z różnymi poglądami na życie a jednak wspierały się mimo tych różnic. Zawsze marzyłam o takiej przyjaźni...Mi wystarczyłaby choć jedna taka przyjaciółka. Może kiedyś się uda :) Tego Tobie też życzę Violu, głowa do góry.

    ReplyDelete
  7. Niestety takie dziwne czsy ..Nie ma przyjaźni jest tylko myslenie o sobie. Okropny nacisk na konsumplcje , byle mieć ....Ludzie są dla siebie okropni.. Ja nie cierpie galeri handlowych bo tam to już wogóle straszne oblicza pokazują ....:-(

    ReplyDelete
  8. Kiedyś myślałam, że mam przyjaciół. Wspólne przesiadywanie na ławce, granie na gitarze, piwko, szwendanie się po mieście, łąkach...zawsze zgrana ekipa...później ja i Hubert się wyprowadziliśmy- jako pierwsi postawiliśmy na rodzinę, ale Nasze drzwi były zawsze otwarte, każdy mógł wpaść kiedy chciał, na kawę, pogadać,wypłakać się itd itp. zawsze pełna chata, gwar i śmiechy...nawet jak część " przyjaciół" wyjechała za pieniądzem.. to jak tylko wpadali do domu to zawsze wpadali do nas... to u nas były imprezy do rana... do czasu... do czasu kiedy tak bardzo, wręcz histerycznie potrzebowaliśmy przyjaciół...kiedy straciliśmy Amelkę okazało się, że nie mamy przyjaciół... znaczy okazało się, że ludzie których traktowałam jak rodzinę, dla których zawsze miałam czas i dobre słowo, zostawili nas kiedy ich potrzebowaliśmy...nawet na pogrzebie nie byli :( wsparcie znalazłam wśród ludzi z sieci...zawsze byłam sceptycznie nastawiona do wirtualnych znajomości...ale okazało się, że w necie można odszukać bratnie dusze- anioły :) dzięki tym ludziom jestem dzisiaj gdzie jestem... jest Kasya, która odbierała telefon w dzień i w nocy, która nie pozwoliła żeby pochłonęła mnie otchłań...jest Gaba, która zawsze wysłucha i nawet jak z igły robię widły to nigdy nie wyśmiewa... owszem kiedy trzeba da kopa w tyłek i otworzy mi oczyska. One są i trwają mimo wszystko :) a Ci którzy kiedyś byli... cóż... lepiej niech żyją szczęśliwi swoim życiem :) zapomniałabym jeszcze o jednej osobie.. kiedyś jak byłam nastolatką traktowałam tą osobę jak wroga...jak zło konieczne... a jes to kolejna osoba, która jest- zawsze :) była na sali porodowej, trzymała za rękę, pomogła przejść przez trudne pożegnanie... tylko jej oddałam w ramiona mojego anioła- to moja MAMA :) przyjaciółka, powierniczka i bat nad głową :) ot czasami szukamy nie tam gdzie trzeba :) Przepraszam za ten wywód, ale Ty jak mało to potrafisz na mnie "wymusić" wyznania :P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nina wiesz co ja myślę? Przyjaciele, znajomi po prostu boją się takich sytuacji... nie wiedzą jak się zachować w stosunku do osoby, która straciła dziecko, nie wiedzą co powiedzieć, jak pomóc, co mogą zrobić... nie zdają sobie sprawy z tego, że czasami po prostu warto tylko BYĆ.

      Delete
  9. Prawdziwa przyjaźn to skarb... Rzadko się trafia w dzisiejszych czasach. Piękny, wzruszający wpis...(h)

    ReplyDelete